Laptopy

Laptopy

TRADYCYJNE ODWIEDZANIE

Tra­dycyjnie odwiedzam ich raz lub dwa razy w roku. Od tamtej pory nic się nie zmieniło. Gospodarze są tak samo gościnni jak zawsze. Ta sama kolek­cja płyt z Szalapinem. Jak dawniej podają do her­baty na podwieczorek cytrynowe wafle i gala­retkę owocową. I jak dawniej matka po cichutku tłumaczy swej roztargnionej córce (wówczas stu­dentce, dziś naukowcowi), dlaczego nie należy kłaść książki na telewizorze… I telewizor jest ten sam,. z dużą wypukłą soczewką przed ekranem, nasz stary znajomy — do tej pory go nie zmie­nili, wręcz twierdzą, że żal byłoby się z nim roz­stać, bo to wyjątkowy egzemplarz.

NAJBARDZIEJ FASCYNUJĄCE

W’ każdym razie w tym właśnie stadium mimo pewnych odmienności znaj­duje się najwyraźniej dzisiejsza telewizja. Wy­starczy przyjrzeć się spektaklom telewizyjnym 1 większość z nich należy do wczorajszego teatru.W dziejach filmu najbardziej fascynująca jest historia estetycznego samookreślania się kinema­tografu jako sztuki. Podczas mojego trwającego trzy lata nieustannego dyżuru przed telewizorem najbardziej fascynujące były dla mnie te chwile, w których zaledwie nieśmiało dochodziła do gło­su nowa sztuka…Ujawnienie się estetycznego potencjału telewi­zji… Jej estetyczne samookreślanie się. Oto pro­ces niezbyt jeszcze widoczny. Zapytajcie kogoś ze znajomych: „Co nowego w telewizji?” Najczęściej wzruszy ramionami: „Ano, nic…” „Ano, nic” — powiedzą mi moi przyjaciele, u których ogląda­łem pierwszy program telewizyjny w życiu.

Z HISTORII FILMU

Wiemy z historii filmu, co nastąpiło później, po owych pierwszych dokumentalnych zdjęciach, jak byśmy dziś powiedzieli — sekwencjach „z co­dzienności”. Na film, który dawał nieśmiałe po­czątki dokumentalizmowi, runęła straszliwa, nie­wyobrażalna wprost fala teatralności, wraz z ca­łym arsenałem rekwizytów, teatralności nie spo­tykanej już w owych czasach i na scenie, słowem, wszystko to, co zniszczone zostało przez reformę Stanisławskiego. I musiało minąć kilka dziesięcio­leci, zanim film uporał się z tym wszystkim, za­nim zrezygnował z tej cudzej szaty. Nie wiem, możliwe, że w procesie formowa­nia się sztuki ów etap — uczniowskiego niejako naśladowania starszych sztuk, donaszania ich ubiorów — jest z punktu widzenia historycznego rozwoju nieunikniony.

ZDUMIEWAJĄCA PRAWDA

Ręka mimo woli zatrzyma się przed wyłącznikiem; to można oglądać, kiedy chcemy, a w dowolnej chwili i bez wnikania spe­cjalnie w istotę rzeczy — po prostu obserwować bieg życia, przebudzić w sobie gapia, który pa­trzy, jak dookoła ptaki latają, jak trawa rośnie… Na pewno ręka nasza cofnie się przed wyłącze­niem telewizora, by nie przeciąć tego prawdzi­wego potoku życia na ekranie…Jednakże owa zdumiewająca kiedyś ludzi praw­da pierwszych taśm filmowych, czy też zdumie­wająca prawda pierwszych programów telewi­zyjnych, nie stanowiła jeszcze, oczywiście, prawdy sztuki. Była to owa pierwsza, elementarna praw­da i bezpośredniość, bez czego sztuka nie może istnieć, lecz co samą sztuką nie  jest i nawet nie pretenduje do jej miana.

NIEZATARTE WRAŻENIE

Lecz pierwsze — urzekające — wrażenie tego, co się widziało, przeczucie nowych dróg po­znania i ingerencji w życie — jeśli nawet nie w pełni uświadomione — już nam było dane..I po dziś dzień w naszym stosunku do telewi­zji — moim zdaniem — kryje się ów urzekający „pierwotny” element. Często trudno nam się oderwać od małego ekranu, ale dlaczego tak jest, sami nie umiemy powiedzieć. Jeśli na chybił tra­fił otwieram telewizor i widzę, że idzie film lub spektakl telewizyjny, mogę natychmiast, jak to się mówi, bez drżenia ręki go wyłączyć. Lecz wy­starczy zobaczyć tak dobrze, zdawałoby się, zna­nych nam spikerów odczytujących wiadomości, boisko piłkarskie i biegających graczy, lekcję ję­zyka angielskiego, dzieci w czerwonych krawa­tach recytujące dźwięcznymi głosikami okolicz­nościowe wierszyki .